Paulina Mrotek

, ,

Makramą zainteresowała się przeglądając prace innych rękodzielników w internecie. Zainteresowało ją, że korzystając z niewielkiej liczby splotów można tworzyć najróżniejsze kompozycje.

– Makrama wydawała mi się czymś odpowiednim dla mnie, moja kreatywność znalazła upust w zaplataniu kwietników czy mandali, ale najlepiej czuję się w pracy nad dużymi pracami ściennymi czy legowiskami wiszącymi dla kota – mówi Pani Paulina Mrotek.

Pasję do makramy obudziła w sobie całkiem niedawno, pierwsze sploty zaczęła ćwiczyć w 2020 roku. Początkowo ważne okazało się wyrobienie nawyku i pewnej ręki, ponieważ symetria w tych pracach jest bardzo istotna. Pierwsze prace były stosunkowo mało skomplikowane, wręcz banalnie proste. Ale im więcej było kombinacji splotów, tym bardziej satysfakcjonowały ją efekty pracy. Dzisiaj zajmuje się głównie dużymi pracami.

Jakiś czas temu zaczęła pracę na etacie w laboratorium mikrobiologicznym na stanowisku laboranta. Dlatego dzisiaj twórczość rękodzielnicza stanowi zajęcie dodatkowe. Niemniej jest to dziedzina, która nieustannie sprawia Pani Paulinie dużo satysfakcji.

– Makrama jest pracochłonna, siedzi się długie godziny na zaplataniu, a często rozplataniu nieudanych wzorów. Ale bardzo lubię jak wzór z mojej głowy lub rysunku na kartce przenosi się na ścianę. – podsumowuje.

Jej prace znajdują uznanie u klientów, ma już w dorobku pierwsze sprzedane prace. Były to kwietniki, mandale ścienne i przede wszystkim legowiska dla psów. Jej prace można oglądać na prywatnym profilu na Facebooku i na Instagramie. Link do strony: www.facebook.com/paulina.mrotek.3

Przejdź do treści