Jadwiga Nitek

Decoupage | Gmina Ujście | Haft | Ozdoby z bibuły | Szydełkowanie | Twórcy

Należy do tych nielicznych, uprzywilejowanych przez los, dla których praca jest przyjemnością, a nie wiąże się z koniecznością zdobycia środków do życia. Kocha to, co robi, gdyż sprawia jej to wielką satysfakcję. Choć zapowiadało się inaczej.


Jadwiga Nitek urodziła się w 1964 roku w Pile w rodzinie robotniczej. Ojciec jej pochodzi z Kujaw, a matka z Krajny. Od dziecka żyła w kolorowym świecie wełny i być może dlatego rękodzielnictwo stało się jej pasją, a później także profesją. Jej matka bowiem dziergała na drutach i szydełkowała. Robiła swetry, szale, kamizelki, rękawiczki i inne rzeczy pod zamówienie. W ten sposób dorabiała do pensji męża. A córka, naśladując ją, dziergała ubranka dla lalek.


Ale ani druty, ani szydełko nie było tym, co najbardziej interesowało małą Jadzię. Kochała rysowanie i nawet – jak dziś ocenia – dobrze jej to wychodziło. Dlatego po skończeniu szkoły podstawowej bardzo chciała kontynuować naukę w liceum plastycznym.

-Rodzice mi nie pozwolili. Nie było ich stać na opłacanie edukacji w Poznaniu lub Bydgoszczy. Miałam wybrać sobie liceum, jakie chciałam, byle blisko. Dlatego ukończyłam technikum rolnicze. Trochę bez sensu, bo z wiedzy zawodowej tam nabytej nigdy nie skorzystałam. Ale potem i tak postawiłam na swoim. Znalazłam pracę w Ujskim Domu Kultury i ukończyłam dwuletnie Studium Kulturalno-Oświatowe w Bydgoszczy.


Pani Jadwiga do dziś pracuje w UDK. Już 38 lat. Jest instruktorką zajmującą się rękodziełem. Prowadzi warsztaty, organizuje pokazy, zajmuje się promocją swoich wychowanków, opiekuje się Klubem Hafciarskim „Igiełka”. Lubi swoją pracę i dlatego ciągle poszukuje nowych technik rękodzielniczych, którymi dzieli się ze swymi wychowankami. Sama jest wszechstronnie uzdolniona: rysuje, szyje, robi na drutach, szydełkuje, haftuje. Część z tych umiejętności wyniosła z domu. Już podczas pracy zawodowej nauczyła się posługiwać tak zwanym haftem krzyżykowym. Artystyczne szycie poznała w trakcie dwuletnich warsztatów w Łucznicy koło Warszawy. Miała nawet wystawę swoich prac w Pałacu Kultury w stolicy. Zainteresowała się także sztuką tworzenia kwiatów z papieru.

-Przez dłuższy okres umiejętność ta stała się moją pasją. Wykorzystywałam ją na różne sposoby, głównie do dekoracji, które przygotowywałam w pracy. Robiłam bukiety róż, kwiatów polnych, malw, frezji i szyszek. Satysfakcję sprawia mi do dziś ozdabianie pomieszczeń na różne okazje rodzinne. Traktuję to niekiedy jako mój ślubny prezent dla młodej pary albo dla chłopca czy dziewczynki, którzy idą do komunii. Lubię także stroić wnętrza domów.


Na tym nie kończą się pasje pani Jadwigi. Podczas pandemii powróciła do makramy. Uprawiała kiedyś i tę dziedzinę rękodzieła, ale wtedy robiła ozdoby ze sznurka konopnego. Dziś korzysta z barwnych nici bawełnianych i to one ponownie zachęciły ją do tej pracy. Wykonuje z nich kwietniki, łapacze snów i inne ozdoby, które spotkać można w niejednym ujskim mieszkaniu. Pani Jadwiga zaczęła tej techniki uczyć dzieci podczas tegorocznych wakacji.

-Powróciłam również do decoupage. Dekorowanie wszystkiego, co się da, za pomocą serwetek, postarzanie przedmiotów, malowanie i czekanie na efekt końcowy, który nie wiadomo jaki będzie, to fascynujące przeżycie.


Zarówno wychowankowie pani Jadwigi, jak i ona indywidualnie odnoszą liczne sukcesy podczas pokazów, festiwali i innych imprez ludycznych. Dumna jest zwłaszcza z pierwszego miejsca, które zdobyła wraz z Janiną Kłos w Kruszewie podczas gali produktów regionalnych.

Skip to content