
W centrum wsi, nieopodal kościoła, w domu, otoczonym baśniowym ogrodem, dzikim, lecz zadbanym, mieszka starsza pani. Dziś schorowana emerytka, a kiedyś najbardziej rozpoznawalna osoba w gminie. To Janina Nieścieruk, kobieta niezwykła, łącząca w sobie przywódcze cechy wiejskiej działaczki z wrażliwą duszą artystki. Gości swych latem przyjmuje w altance, wśrod lasu kwiatów, które rosną tam – jak powiada – gdzie natura je posiała. Pani Janina dba jedynie o to, by chwasty nie uczyniły im krzywdy.
Janina Nieścieruk mimo zaawansowanego wieku jest ciągle popularną osobą we wsi. Urodziła się w 1940 r. na Wołyniu. Jej rodzina cudem uniknęła śmierci podczas rzezi, zgotowanej Polakom w 1943 roku przez miejscowych Ukraińców. Od 1952 roku mieszka w Dolaszewie. Tu spędziła dzieciństwo, pomagając rodzicom w pracy na roli. Już w szkole podstawowej ujawniły się jej cechy przywódcze i talent organizatorski. Należała do harcerstwa, była przewodniczącą ZMW, prowadziła zespół taneczny. Szkoły średniej nie ukończyła, zmuszona sytuacją rodzinną do pracy w gospodarstwie – najpierw z matką, a potem sama, wychowując równocześnie czwórkę dzieci.
Los, który nie był dla niej łaskawy, nie przytłoczył pani Janiny. Wprost przeciwnie. Z pasją i niespotykanym zaangażowaniem oddała się działalności społecznej i pracy twórczej. Przez wiele lat była szefową miejscowego KGW, sołtyską, działaczką PSL. Uhonorowana licznymi medalami i dyplomami państwowymi, rolniczymi i regionalnymi, najwyżej ceni sobie tytuł Zasłużonej dla Gminy Szydłowo.
Od najmłodszych lat miała smykałkę do robótek ręcznych. Podpatrując innych, doskonaliła swój warsztat twórczy. Szyła, szydełkowała, haftowała (w tym rzeczy tak skomplikowane, jak sztandary, ornaty itp.), plotła koszyki z tzw. wikliny papierowej, wiła wieńce dożynkowe oraz tworzyła baśniowe postaci ze słomy. Pisała także wiersze.
Swoją twórczość prezentowała na pokazach, jarmarkach, podczas uroczystości dożynkowych i kościelnych. Brała udział w konkursach sztuki ludowej, odnosząc liczne sukcesy. Wielokrotnie nagradzono zwłaszcza jej wieńce dożynkowe.
-Wyplatanie wieńca jest bardzo czasochłonne i wymaga dużej pomysłowości – opowiada. – Już od wiosny z pobliskich pół, lasów i ogrodów zbieram zioła, kwiaty, trawy, a w czerwcu kłosy zbóż. Zboża powinny być niedojrzałe, na pół zielone. Wszystko ścinam ręcznie, wieszam i suszę w ciemnym miejscu. Przed pleceniem układam zboża w małe wiązeczki i dopiero wtedy umieszczam na stelażu. Używam również wysuszonych ziaren zbóż i drobnych owoców, takich jak: len, jarzębina, dzika róża, pestki dyni, przyklejonych lub nawleczonych na nici. Gotowy wieniec przyozdabiam suszonymi kwiatami zatrwianu, suchołuski, miechunki, lawendy, wrotycza oraz wstążkami. Żywymi kwiatami i owocami wieniec ozdabiam dopiero w dniu dożynek. Zawsze przy wyplataniu wieńców wspierały mnie koleżanki z KGW.
Szczególnie oryginalną techniką, którą stosuje pani Janina, jest wyplatanie z wikliny papierowej. To doskonały sposób na wykorzystanie makulatury, zwłaszcza niepotrzebnych czasopism. Pocięte gazety zwija i skręca z nich papierowe rurki, które na końcach klei. Następnie z tych rurek wyplata różne przedmioty zarówno użytkowe, jak i ozdobne, malując je bejcą.
Dziś Janina Nieścieruk usunęła się nieco w cień, ale ciągle jeszcze służy mieszkańcom wsi radą i dzieli się swoimi życiowymi i artystycznymi doświadczeniami.








