Władysław Sokołowski

Gmina Miasteczko Krajeńskie | Przedmioty ozdobne i użytkowe z drewna | Twórcy

O takim człowieku jak Władysław Sokołowski powiada się: to złota rączka, potrafi zrobić coś z niczego. Gdy weźmie do ręki kawałek drewna, metalu, a nawet plastiku, potrafi wyczarować z niego jakiś sprzęt użytkowy, element dekoracyjny lub zabawkę.

-Pierścionek zrobił mi ze szczoteczki do zębów – wspomina jego żona. – Był tak piękny, że zauroczył mnie nim i wyszłam za niego.


Władysław Sokołowski urodził się w 1947 roku w Grabównie i tam mieszka do dziś. Jego rodzice byli repatriantami ze wchodu, pochodzili spod Stanisławowa. W Zespole Szkół Zawodowych w Pile wyuczył się zawodu tokarza, po czym pracował w jednym z zakładów pilskiej „Nafty”, gdzie zasłynął jako racjonalizator.


Ożenił się z kobietą o handlowej smykałce i gdy rozpoczęła się transformacja ustrojowa w Polsce, on jako w miarę młody rencista, lata stania przy tokarce poważnie uszkodziły mu kręgosłup, pomagał żonie w prowadzeniu działalności gospodarczej, tzw. małej gastronomii. Sam też próbował swych sił, otwierając wraz z kolegą zakład ślusarski, ale bez powodzenia. Kilku nieuczciwych kontrahentów, którzy nie zapłacili za wykonaną pracę, doprowadziło do upadku firmy.
Dziś pan Władysław jest na emeryturze i dzieli czas między uprawą niewielkiego spłachetka ziemi a działalnością artystyczną. Własnym sumptem przekształcił warsztat ślusarski w pracownię rękodzielniczą. Wyposażył ją w maszyny do obróbki drewna (niektóre z nich nawet zrobił sam) i siedzi tam w każdej wolnej chwili, wymyślając coraz to inne cacka z drewna.

-Od dziecka – wspomina – lubiłem strugać zabawki dla siebie i kolegów. Robiłem samolociki i łódki, a potem bawiłem się nimi z moimi rówieśnikami. A ile było w tym frajdy?


Tę radość tworzenia pamięta do dziś i ciągle mu ona towarzyszy, gdy siada nad kawałkiem drewna w swojej pracowni. Korzysta głównie z materiałów odpadowych. Są to resztki drewna sosnowego i brzozowego oraz skrawki desek. Najpierw rysuje projekt, potem przy pomocy maszyn przygotowuje poszczególne elementy przedmiotu, który zamierza stworzyć. Następnie montuje go i maluje farbami akrylowymi lub tylko bejcą. W ten sposób powstają kwietniki w kształcie zająca z taczką, kurczaki wielkanocne, flamingi, bociany, gąski, różne ptaszki na patyku, pszczoły i biedronki z obrotowymi skrzydełkami, bogato zdobione karmniki i domki lęgowe dla ptaków oraz ozdobne donice do kwiatów.


Sokołowscy lubią spędzać wakacje w nadmorskiej miejscowości Gąski pod Koszalinem. Tam pan Władysław pokazał jedno ze swoich rękodzieł – pszczółkę z wirującymi skrzydełkami. Osoby, które wtedy poznał, zainteresowały się jego twórczością i zachęciły, by zaczął swe prace pokazywać innym i próbował także je sprzedawać.


Powiodło się i odtąd pan Władysław, osoba skromna i trochę nieśmiała, zaczął uczestniczyć w pokazach, jarmarkach, dożynkach itp., głównie w najbliższej okolicy, ale także w Łobżenicy i w skansenie w Osieku, gdzie jego stoisko cieszy się zawsze sporym zainteresowaniem zwiedzających.


Talent twórcy z Grabówna odkryli sąsiedzi i okoliczni mieszkańcy, którzy często przychodzą do pracowni z prośbą o wykonanie jakichś przedmiotów czy zabawek. Pan Władysław rzadko je sprzedaje, częściej ofiarowuje, ku niezadowoleniu żony, która będąc handlowcem z krwi i kości, stara się być jego managerem. Oboje liczą na to, że dzięki LGD „Krajna nad Notecią” rękodzieło Władysława Sokołowskiego stanie się znane w całym regionie.

Skip to content