Roman Klisz

Gmina Białośliwie | Przedmioty ozdobne i użytkowe z drewna | Twórcy

Sto lat temu przybyło do Pobórki Wielkiej kilkanaście rodzin z Groszowic koło Opola. Byli to szykanowani przez władze niemieckie powstańcy śląscy, którzy musieli wybrać albo emigrację do Polski, albo przyjęcie obywatelstwa niemieckiego. Walczyli o wolność i przynależność ziemi opolskiej do Rzeczypospolitej. Nie chcieli zostać Niemcami, podjęli więc decyzję o wyjeździe do Polski.


Sprzedali to, co posiadali w Groszowicach, czyli gospodarstwa, sklepy, domy, i przenieśli się do Pobórki Wielkiej. Tu zapuścili korzenie, a pamięć o ich patriotycznej postawie jest wciąż żywa wśród potomków. Takie są rodzinne korzenie Romana Klisza, którego pradziadek i dziadek byli powstańcami śląskimi.


Pan Roman urodził się w 1963 roku w rodzinie – jak to wówczas nazywano – chłoporobotniczej. Jego ojciec, Henryk, pracował bowiem nie tylko na niewielkim, bo dziewięciohektarowym gospodarstwie, ale także był elektrykiem. Brał udział w elektryfikacji kraju, o czym dziś z dumą wspomina jego syn.


Młody Klisz ukończył technikum rolnicze w Nieżychowie i rozpoczął pracę w gospodarstwie rolnym rodziców. Niewielki kawałek ziemi nie zabezpieczał w pełni bytu rodziny, którą pan Roman założył. Podjął więc pracę w tartaku w Brzostowie. Tam nabył umiejętność obróbki drewna i odkrył w sobie snycerską pasję. Tak rozpoczął nową drogę życia, której uwieńczeniem jest założona w czerwcu 2021 roku firma o nazwie Skrzyneczka Mix.


Jako osoba praktyczna skoncentrował się na wytwarzaniu sprzętów użytkowych. Najpierw na własne potrzeby i jako prezenty dla najbliższych robił drewniane doniczki, półki i ławeczki. Potem, gdy nabrał wprawy, zaczął produkować meble ogrodowe o oryginalnych kształtach. Prezentował je na wielu imprezach rękodzielniczych. Między innymi brał udział w VII Festiwalu Tradycyjnej Kuchni Wielkopolskiej, Jarmarku Krajny i Pałuk w Nakle nad Notecią, Jarmarku Bożonarodzeniowym w Łobżenicy. Uczestniczył także w Wiankach Świętojańskich w Ujściu, w Jarmarku Bożonarodzeniowym w Białośliwiu oraz kilku imprezach w Pile.


Z czasem rosło zainteresowanie jego wyrobami. Założył więc tzw. nierejestrowaną działalność gospodarczą. Począł też na Facebooku promować wykonane przez siebie ławki, skrzynki, półki, meble ogrodowe oraz kwietniki. Popyt rósł. Pan Roman sprzedawał na „pchlim targu” w Pile, posypały się zamówienia z Internetu.


W końcu założył firmę, która dziś stanowi jedno ze źródeł jego utrzymania. Nadal pracuje w tartaku, a po południu i wieczorem u siebie. Na razie mu się to opłaca. Korzysta z ulg podatkowych dla rozpoczynających działalność gospodarczą oraz trafił – jak powiada – w niszę. Produkuje sprzęty pod wymiar. I to jest jego największa przewaga nad przemysłowymi producentami.


Jego meble przyciągają swoim nietuzinkowym kształtem. Inspiracją bywa między innymi Internet. Tam znajduje pomysły na nowe wzory. Nie brak mu także własnej wyobraźni oraz wyczucia smaku. Głównie jego meble ogrodowe, pergole itp. mogą zachwycić nawet najwybredniejszego klienta. A tych panu Romanowi nie brakuje. Już dziś ma portfel zamówień na miesiąc do przodu.


Wykonuje także, najczęściej na zamówienie klientów, sprzęty o niezwyczajnym przeznaczeniu, jak: nosidełka do piwa, barki i stojaki do leżakowania wina, a nawet porodowe legowiska dla psów.


Pan Roman ma troje dzieci. Żadne z nich nie podziela pasji ojca. Mimo to rozwija swój warsztat pracy, kupuje coraz nowocześniejsze maszyny. Jest przekonany, że niebawem będzie mógł poświęcić cały swój czas rękodziełu, które z hobby przerodziło się w profesję.

Skip to content