Krystyna Krzemińska

Gmina Miasteczko Krajeńskie | Szydełkowanie | Twórcy

Łapacz snów to jeden z piękniejszych dodatków ozdabiających mieszkanie. Pierwotnym jego założeniem była funkcja amuletu. Używany był przez plemiona indiańskie z Ameryki Północnej. Wieszany przy wejściu do wigwamu, miał przesiewać sny – przepuszczać jedynie dobre, a zatrzymywać koszmary.


Moda na łapacze snów pojawiła się niedawno w Polsce. Ten nietuzinkowy przedmiot może być pięknym elementem wystroju każdego wnętrza. Popularne stało się wieszanie ich, jako mających przynosić szczęście amuletów, na przykład w pokojach dziecięcych lub na lusterkach wstecznych samochodów.


Wykonywany jest różnymi technikami. Krystyna Krzemińska dzierga je szydełkiem. Fantazyjne, bogato zdobione łapacze snów to znak firmowy jej rękodzielniczej pasji, który robi szczególne wrażenie na gościach, odwiedzających jej dom.


Łapaczka snów z Grabówna urodziła się w 1952 roku w Pobórce Wielkiej w rodzinie rolniczej. Rodzice męża, wywodzący się ze Stanisławowa, otrzymali tu poniemieckie, czternastohektarowe gospodarstwo. Przez lata stanowiło ono główne źródło dochodu rodziny. Dziś pozostała z niego niewielka działka, z trudem uprawiana przez panią Krystynę i jej schorowanego męża. Syn bowiem wywędrował do Poznania, gdzie pracuje jako informatyk.


Pani Krystyna ukończyła Technikum Rolnicze w Grudziądzu i po powrocie do domu podjęła pracę na fermie drobiu w Grabionnej. Tam po raz pierwszy zetknęła się z szydełkowaniem. Od koleżanek nauczyła się podstaw posługiwania się szydełkiem, ale jeszcze wtedy nie odnalazła w sobie pasji twórczej. Pierwsze nieudane próby, a także praca, dzieci, dom i gospodarstwo rolne sprawiły, że nie miała czasu ani ochoty, aby się tym zajmować.


Dopiero po przejściu na emeryturę przypomniała sobie o dziewczęcych próbach i długie zimowe wieczory zaczęła spędzać z szydełkiem w ręku. Z czasem nabrała takiej wprawy, że to, co robiła, zaczęło sprawiać jej radość i przynosić satysfakcję. Najpierw szydełkowała dla siebie i swoich najbliższych, potem dla sąsiadów i znajomych. Sprzedaje bardzo rzadko, chyba że ktoś zamówi u niej konkretną rzecz.


Pomysły czerpie z Internetu i własnej wyobraźni. Trudność sprawia jej czytanie schematów, ale obiecuje sobie, że się wreszcie tego nauczy. Dzierga wszystko, co jej się spodoba. Ponieważ nie handluje swymi rękodzielniczymi wyrobami, ma ich w domu całą kolekcję. Pokazuje więc ozdoby świąteczne, zwłaszcza bożonarodzeniowe i wielkanocne, koszyczki, serwety i serwetki, wspomniane już łapacze snów, które olśniewają swym pięknem, a także różne elementy stroju: bluzki i suknie. Jedna z nich, zielona, wykonana włóczką, to przedmiot dumy pani Krystyny, wszak pracowała nad nią ponad miesiąc.


W pracach artystki dominują motywy roślinne i zwierzęce, ale są też tradycyjne, geometryczne. Swoje dziełka wykonuje z różnej grubości nici, preferuje nowosolski kordonek. Kupuje go w Internecie lub w pasmanterii, narzekając na drożyznę, bo ceny nici z roku na rok rosną.


Dotąd tylko raz wystawiała swe prace, na pokazie rękodzielniczym, zorganizowanym przez działające we wsi Stowarzyszenie Aktywne Grabówno, którego jest członkiem, ale ma nadzieję, że to się zmieni. Liczy w tym względzie na pomoc i bliską współpracę z LGD „Krajna nad Notecią”.


Poza tym pani Krystyna jest aktywną działaczką miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich. Przed laty była nawet jego przewodniczącą, ale krótko, bo praca i małe wówczas dzieci nie pozwalały jej na pełne zaangażowanie. Obecnie wspomaga imprezy KGW głównie swym talentem kulinarnym. Słynie bowiem w okolicy ze smacznych, domowych wypieków.

Skip to content