Emilia Chachowska

Gmina Łobżenica | Szycie artystyczne | Twórcy

Jest młoda i niezwykle utalentowana. Mimo że niedawno została po raz wtóry matką, nie zaprzestała tworzyć. Rysuje i maluje od dziecka, ale rękodziełem zajmuje się od kilkunastu lat. Najpierw były to obrazy na płótnie, ikony, kartki okolicznościowe, decoupage na szkatułkach, szkle oraz bombkach, wianki i ozdoby świąteczne. Od ponad roku głównym jej zajęciem jest szycie. Tworzy postaci z baśni i tradycji ludowej.

-To owoce mojej wyobraźni – tak o swoich pracach mówi Emilia Chachowska.


Urodziła się w 1984 roku w Łobżenicy. Pochodzi z rodziny o krajeńskich korzeniach. Po rodzicach odziedziczyła talenty manualne.

-Mama potrafi bardzo dobrze szyć, a ojciec rysować – podkreśla. – I mam to po nich. Ukończyła wyższe studia politologiczne, ale od dziecka chciała kształcić się w kierunku plastycznym. Stało się tak dopiero po skończeniu liceum. Wówczas podjęła naukę na rocznym studium architektury wnętrz. Wśród przedmiotów, które tam wykładano, znalazł się rysunek.

-Tak oswoiłam się z ołówkiem i węglem, choć przyznać muszę, zawsze najbardziej fascynowały mnie kolory. Z farbami musiałam więc poradzić sobie sama, co nie okazało się trudne – wspomina, mówiąc o własnych studiach.


By uzupełnić swą edukację, skończyła jeszcze kursy: florystyczny i pamiątkarstwa. Marzyła bowiem, aby w przyszłości otworzyć kwiaciarnię bądź sklep ze swoimi wytworami rękodzielniczymi.


Studiując zaocznie, pracowała równocześnie jako instruktorka w pracowni plastyczno-artystycznej Warsztatów Terapii Zajęciowej w Liszkowie. Mogła więc rozwijać swe talenty artystyczne i równocześnie dzielić się z osobami niepełnosprawnymi osobistym doświadczeniem i umiejętnościami manualnymi.


Pierwszym obrazem, który namalowała, była róża. Potem spod jej pędzla wychodziły kolejne, w tym m.in. składający się z czterech obrazów piękny motyw afrykański. Co interesujące, ulubioną techniką pani Emilii były farby plakatowe na płótnie. Tego typu metoda jest raczej rzadkością.


Podczas pracy w Liszkowie została wysłana na kurs decoupage. To zainspirowało ją do tworzenia kolejnych dzieł. Z konieczności na pewien czas zrezygnowała z malarstwa i zajęła się zdobieniem różnych przedmiotów nowo poznaną techniką. Wykonywała więc świeczniki z motywami kwiatów, jesiennych liści i świątecznymi obrazkami. Dekorowała też skrzynki na drobiazgi. Wpadła na pomysł, żeby stosując metodę decoupage, wykorzystywać zdjęcia. Efekt ją zaskoczył zwłaszcza finansowo, gdyż wiele osób zamawiało takie upominki dla swoich bliskich. Decoupage – to również oryginalny jej pomysł – zastosowała do tworzenia ikon.


Pracowała także w drewnie. Szlifowała je, nakładała bejcę, przyklejała wydruk, spryskiwała specjalnym lakierem do spękań i tak powstały bardzo interesujące dzieła. Zdobiła również kielichy, świeczniki, wykonywała bombki, choinki z wikliny i kosze. Tych prac było naprawdę sporo, a każda wymagała dużej precyzji i cierpliwości. Nieliczne tylko zachowała dla siebie. Większość rozdała lub sprzedała.


Obecnie pani Emilia ograniczyła swą działalność do szycia stojących dekoracji, związanych głównie ze świętami kościelnymi (np. renifery, zajączki, owieczki) oraz postaciami ze świata dziecięcych bajek (np. myszki).


Zajęta pracą, a potem wychowywaniem dwójki małych dzieci (aktualnie jest na urlopie wychowawczym), pani Emilia niewiele uwagi poświęcała dotąd promocji swej działalności. Zaledwie dwukrotnie wystawiała prace na targach twórców w Łobżenicy, za każdym razem z dużym powodzeniem. Swoje dzieła rękodzielnicze traktuje ciągle hobbystycznie, choć na jej wyroby jest znaczny popyt. Na razie niewiele sprzedaje, a częściej obdarowuje swych najbliższych i znajomych, ale nie porzuciła marzeń o profesjonalnym zajęciu się sztuką. Obecnie rękodzieła Emilii Chachowskiej można zobaczyć na Facebooku, wpisując w wyszukiwarkę „Twór mojej wyobraźni”.

Skip to content