Anna Jeremin

Gmina Kaczory | Haft | Twórcy

Mama na kilku etatach. Młoda, bo trzydziestodwuletnia kobieta z pięciorgiem dzieci i szóstym w drodze. Uśmiechnięta, opanowana i dobrze zorganizowana. Haftem zajęła się z… nudów podczas urlopu macierzyńskiego po urodzeniu pierwszego dziecka. I stał się on jej pasją. Nawet teraz, opiekując się tak liczną gromadką dzieci, znajduje czas, by choć kilka minut dziennie usiąść z tamborkiem i igłą w ręku.


Anna Jeremin, z domu Kurowska, urodziła się w 1989 roku w Złotowie w rodzinie robotniczej. Ojciec jest mechanikiem, a matka łapaczką kur. Ukończyła technikum w Krajence i jest z zawodu technologiem żywności, ale z wykształcenia swojego nigdy nie korzystała. Zaraz bowiem po skończeniu szkoły wyszła za mąż i urodziła pierwsze dziecko, dziś jedenastoletnią, córkę Julkę. Początkowo mieszkała z mężem w Pile, w domu jego ojca, a potem przeprowadziła się do Brodnej, bo tu, w nieodległym Zelgniewie, na fermie pracuje obecnie jej mąż.


Hafciarstwem zainteresowała się podczas pierwszego urlopu macierzyńskiego. Siedziała w domu sama, w Pile nikogo nie znała, więc złapała za igłę trochę dla zabicia czasu, a trochę po to, by sprawdzić się w rękodziele, po części realizującym jej plastyczne pasje. Wyszywania płaskiego nauczyła ją matka, która była dla niej inspiracją, ale żeby zaznaczyć swoją odrębność, zajęła się haftem krzyżykowym. I nim posługuje się do dziś, ciągle doskonaląc własne umiejętności i ucząc się nowych technik. Ostatnio próbuje swych sił w hafcie koralikowym i wstążeczkowym.

Eksperymentuje także z haftem przestrzennym. Nieśmiało pokazuje pierwsze wykonane w tej technice przedmioty: pudełko na pilota i pojemnik na chusteczki.


Pani Anna wzory do swych haftów czerpie z Internetu, z gazet oraz z wyobraźni. Wycina je, skanuje lub rysuje, a potem, patrząc na nie, haftuje na kanwie, lnianym płótnie lub bawełnianej tkaninie. Używa przy tym różnobarwnej muliny, kordonka oraz innych nici. Sporo czyta na ten temat, dąży bowiem, by hafciarstwo stało się jej profesją – źródłem utrzymania rodziny. Marzy o prawdziwej pracowni i urządzeniach, które pozwoliłyby na masową produkcję haftowanych przedmiotów.


W tej chwili wykonuje głównie rzeczy użytkowe dla dzieci, takie jak poduszki, przytulanki, obrazki z portretami swoich maluchów oraz przydatne w kuchni podkładki pod kubki, serwety i serwetki, nakładki na magnesy lodówkowe itp. Dominują na nich motywy roślinne, kwiaty oraz zwierzęta. Nie brak też nawiązań do zdobnictwa związanego ze świętami kościelnymi. Na razie nie sięga po tradycyjny haft krajeński, ale jest nim zainteresowana i pewne jego motywy pojawiają się w niektórych pracach hafciarki.


Pani Anna jest samoukiem, a Internet, z którego codziennie korzysta, to główne źródło jej wiedzy. Swoje wyroby prezentuje w sieci, na stronach poświęconych hafciarstwu, które stanowią dla niej nie tylko forum wymiany doświadczeń, ale także są źródłem artystycznej inspiracji. Stąd czerpie wzory, a także tam zapoznaje się z nowymi technikami hafciarstwa. Ma również własny profil na Facebooku oraz Fanpage pod nazwą „Haft Anki”.


– Moja córka Julka jest moim marketingowcem – żartuje pani Anna – a równocześnie następczynią. Nauczyłam ją haftować i ostatnio nawet osiągnęła pewien sukces. Wyhaftowała misia na dzień poświęcony temu miłemu zwierzątku. Tylko cierpliwości jej brak – wzdycha.


Pani Anna ma nadzieję, że niniejsza publikacja pozwoli wypłynąć jej na szersze wody.

Skip to content